1/01/2019
HURRAY! Dożyłam 2019 roku!
Po wydarzeniu z ostatniego posta wiele się we mnie zmieniło. Zaczęłam dbać o siebie jeszcze bardziej, zaczęłam kochać siebie JESZCZE MOCNIEJ. Nie sądziłam, że jest to wgl możliwe a jednak. Jestem na etapie weight loss, idzie całkiem nieźle, ale przez święta za dużo nie robiłam i dieta również podupadła i źle mi z tego powodu. Chcę już wrócić na siłownię, pobiegać, spalić te 500kcal co zawsze, porozciągać się, sama robić sobie zakupy...
Boję się, że popadam w obsesję, ale z drugiej strony czuję, że mogłabym lepiej egzekwować swoje postanowienia, bo bardzo chcę schudnąć. Na samą myśl chce mi się płakać, tak bardzo tego pragnę, a najtrudniejsze czyli początek już za mną. Przed chwilą zjadłam wieeeeeeelki kawałek jabłecznika i źle mi z tym, ale chyba niebawem będę miała okres, może dlatego. Najlepiej by było jakbym już go dostała, to jak już będę w Gr to będę mogła od razu iść na siłownię. Uzależniłam się od tego, że wszyscy mi mówią, że wyglądam coraz lepiej. Chcę w końcu sobie udowodnić, że mogę i że jestem wystarczająco silna i zdeterminowana. Chcę sama sobie pokazać siłę mojego umysłu i ciała. Uzależniłam się od tego, że moje dłonie już nie wyglądają aż tak serdelkowato i że coraz lepiej widać mi kości policzkowe, a podwójny podbródek POWOLI znika. Na prawdę nie chcę tego stracić, to jest jak najważniejszy związek w moim życiu, którego nie chce zepsuć, związek z samą sobą. Chcę mieć silną wolę. Chcę mieć motywację. Na tę chwilę, moim największym marzeniem jest schudnąć. Płaczę myśląc o tym, nigdy niczego tak bardzo nie pragnęłam i wiem, że jest to jedna z niewielu rzeczy, która zależy tylko ode mnie. Nie chcę mięśni, nie chcę sześciopaka, nie chcę tyłka, ja chcę po prostu schudnąć. Zawsze chciałam i nie przestanę chcieć dopóki tego nie osiągnę. Moja idealna waga to byłaby 60kg. Ale zacznijmy najpierw od tego by dojść do 70kg. To jest cel na kolejne 3 msc, dość do 70 a potem już zobaczymy jak się będę czuć. Chcę sobie to udowodnić i pokazać innym, pokazać tym co mnie zranili, że nie mogą mnie złamać. Nie chcę już nigdy więcej czuć się miserble przez to jak wyglądam, przez oponkę na brzuchu czy grube uda, przez to jak wyglądam w niektórych ciuchach. Wiem, że wygląd to nie wszystko, ale dla mnie ma bardzo duże znaczenie. Potrzebuję to osiągnąć, po prostu potrzebuję!
Po wydarzeniu z ostatniego posta wiele się we mnie zmieniło. Zaczęłam dbać o siebie jeszcze bardziej, zaczęłam kochać siebie JESZCZE MOCNIEJ. Nie sądziłam, że jest to wgl możliwe a jednak. Jestem na etapie weight loss, idzie całkiem nieźle, ale przez święta za dużo nie robiłam i dieta również podupadła i źle mi z tego powodu. Chcę już wrócić na siłownię, pobiegać, spalić te 500kcal co zawsze, porozciągać się, sama robić sobie zakupy...
Boję się, że popadam w obsesję, ale z drugiej strony czuję, że mogłabym lepiej egzekwować swoje postanowienia, bo bardzo chcę schudnąć. Na samą myśl chce mi się płakać, tak bardzo tego pragnę, a najtrudniejsze czyli początek już za mną. Przed chwilą zjadłam wieeeeeeelki kawałek jabłecznika i źle mi z tym, ale chyba niebawem będę miała okres, może dlatego. Najlepiej by było jakbym już go dostała, to jak już będę w Gr to będę mogła od razu iść na siłownię. Uzależniłam się od tego, że wszyscy mi mówią, że wyglądam coraz lepiej. Chcę w końcu sobie udowodnić, że mogę i że jestem wystarczająco silna i zdeterminowana. Chcę sama sobie pokazać siłę mojego umysłu i ciała. Uzależniłam się od tego, że moje dłonie już nie wyglądają aż tak serdelkowato i że coraz lepiej widać mi kości policzkowe, a podwójny podbródek POWOLI znika. Na prawdę nie chcę tego stracić, to jest jak najważniejszy związek w moim życiu, którego nie chce zepsuć, związek z samą sobą. Chcę mieć silną wolę. Chcę mieć motywację. Na tę chwilę, moim największym marzeniem jest schudnąć. Płaczę myśląc o tym, nigdy niczego tak bardzo nie pragnęłam i wiem, że jest to jedna z niewielu rzeczy, która zależy tylko ode mnie. Nie chcę mięśni, nie chcę sześciopaka, nie chcę tyłka, ja chcę po prostu schudnąć. Zawsze chciałam i nie przestanę chcieć dopóki tego nie osiągnę. Moja idealna waga to byłaby 60kg. Ale zacznijmy najpierw od tego by dojść do 70kg. To jest cel na kolejne 3 msc, dość do 70 a potem już zobaczymy jak się będę czuć. Chcę sobie to udowodnić i pokazać innym, pokazać tym co mnie zranili, że nie mogą mnie złamać. Nie chcę już nigdy więcej czuć się miserble przez to jak wyglądam, przez oponkę na brzuchu czy grube uda, przez to jak wyglądam w niektórych ciuchach. Wiem, że wygląd to nie wszystko, ale dla mnie ma bardzo duże znaczenie. Potrzebuję to osiągnąć, po prostu potrzebuję!
Komentarze
Prześlij komentarz