17/10/2018 - 21/10/2018 Granada

Był ten klik. Potrzebowałam 2 miesięcy odpoczynku, mentalnego od tego całego tłoku i stresu. Jestem nowa, zmotywowana.
Poza tym w wakacje wrócił stary crush.

----------------

W życiu nie byłam tak zmotywowana i zdesperowana żeby schudnąć. Mentalnie jestem w dobrym miejscu by to osiągnąć. Wiem, że mogę. Jestem na diecie już miesiąc i czuję, że idę w dobrym kierunku, ale też z drugiej strony myślałam, że po miesiącu będą większe efekty. Podobno grubi ludzie szybciej gubią.
To jest 5 tydzień przygody. Okej wszyscy mówią, że samemu się widzi rezultaty po 4 tygodniach, a ludzie wokoło widzą je po 8 tygodniach. Niby czuję trochę, że spodnie wchodzą lepiej na tyłek, ale myślałam, że przy wyjściowej wadze efekty będą większe.

-----------------

Nie wiem co myśleć o tym wszystkim. Już 4 dzień piszę tego posta. I ostatnio jestem mega emocjonalna i przez wszystko płaczę, i to nie jest wina okresu.
I have issues. Nie wiem, jeśli ktoś ci się podoba to chyba starasz się o uwagę tej osoby, starasz się z tą osobą rozmawiać najczęściej jak się da. Może to po prostu nie jest to? Chcę żeby to było to. Myślenie o nim i o tej sytuacji doprowadza mnie do płaczu, a ja przecież nie płaczę przez fagasów. Jest inaczej niż poprzednio. Czuję, że to nie jest ta obsesja co przy poprzednich fagasach. Jest zupełnie inaczej. A może jest tak samo? Sama nie wiem. People who like each other, care about each other. Ale też nie chcę być natrętna żeby się mną nie zmęczył. Nie chcę szukać atencji. Dlaczego zawsze muszę wybierać takich fagasów, którzy nie mogą mi dać tego czego oczekuję?

Chcę być silna. Dla samej siebie, żeby samą siebie podtrzymywać na duchu w takich chwilach, ale czuję, że moje serce znowu się łamie, bo nie może dostać tego czego tak bardzo chcę.
Muszę przestać wmawiać sonie rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły.
I have to figure shit out.
Chyba potrzebuję takiego dnia na przemyślenia.
Agata, be greatful. Stop complaining.
Why love always makes you suffer? Can't love for the first time make me happy?
Mam nadzieję, że jutro będę się czuć lepiej, bo będę zajęta uniwerkiem i korkami i nie będę miała czasu myśleć o głupotach.
Wszystko idzie bardzo wolno a jak tak strasznie nie lubię czekać, bo zawsze na wszystko muszę czekać i się wysilać.
Chce mi się płakać przez tą sytuację. Nie konkretnie przez niego, ale przez to, że znowu pcham się w to samo mentalne bagno co kilka miesięcy temu i znowu zaczynam się czuć w ten sam sposób co wtedy. Skoro miłość jest taka piękna dlaczego ja ją zawsze kojarzę w cierpieniem i smutkiem? Dlaczego dla mnie nie może być piękna? Dlaczego w końcu coś nie może się rozwinąć tak jak powinno się rozwinąć tylko wszystko zawsze musi być takie skomplikowane.
2018 miał być no boys year.
I can't take my eyes off you...
Chcę już wrócić do domu na święta i zobaczyć moje bobaski.
Chcę już listopad i chcę już wiedzieć w którą stronę to wszystko idzie. Chcę go poznać i chcę być pewna czy ta znajomość ma jakiś sens. Chcę wiedzieć. Chcę się przekonać. Chcę w końcu mieć z kimś wspólne wspomnienia. Miłe wspomnienia a nie tylko przypadkowe znajomości. Doszłam do momentu kiedy kocham siebie, bo dbam o siebie, dokonuję wyborów które są dla mnie dobre, nawet kiedy coś mi nie wychodzi nie linczuję siebie, ale staram się być dla siebie wyrozumiała. Motywuję siebie by być lepsza każdego dnia, by starać się coraz bardziej, pracować więcej i lepiej.
Ale nie chcę być sama ze sobą. Chcę się z kimś tym dzielić. Jestem zmęczona tym, że zawsze sama muszę o siebie dbać. Nie zrozum mnie źle, kocham o siebie dbać, kocham siebie, ale chciałabym coś dla kogoś znaczyć. Mieć kogoś kto szczerze będzie chciał wiedzieć co u mnie i będzie się cieszyć na mój widok i będzie robić wszystko by być blisko mnie. To ma być TA właściwa, odpowiednia osoba. Ta które przyćmi wszystkie poprzednie niepowodzenia. Nie musi być perfekcyjna, ale ma być dla mnie. Jej wyjątkowość będzie polegać na tym, że będzie moja a nasze uczucia będą szczere. Nie wiem czy to będzie konkretnie I. Mam cichą nadzieję, że tak bo go lubię. Ale nie wiem czy on lubi mnie wystarczająco mocno. Nie chcę, żeby było to samo co z F. czy E.
Może powinnam być sama? Może to moje przeznaczenie by być sama?
Nie jestem w stanie sobie wyobrazić mnie w związku. Z NIM. Albo w jakimkolwiek innym. Tak na prawdę to bardzo bym chciała kiedyś mieć męża i dzieci. Dwójkę. Chciałabym kochać i być kochana. I dawać z siebie wszystko dla najbliższych nawet wtedy kiedy będę mieć gorsze dni i będę się czuć jak dziś. Nie chcę się tak czuć.
Niektórych uczuć nie da się opisać słowami.





Komentarze